Włącz radio

Słuchaj nas na 103 FM

Zadzwoń do studia: 222 562 562

Napisz do nas

Włącz radio

Kolorszop

Oni nie mają z kim przegrać, bo kontrkandydatów brak

Dodano: 2018-10-11 06:17:34
fot. pixabay
fot. pixabay

Wójtowie czy burmistrzowie takich gmin jak Wiązowna, Lesznowola, czy Błonie są jedynymi kandydatami na kolejną kadencję. 

To niekoniecznie pozytywne zjawisko. Powszechna na Mazowszu tzw. wielokadencyjność i brak konkurencji w wyborach samorządowych powodują, że mieszkańcy zawczasu wiedzą, kto wygra, a kandydat na wójta czy burmistrza nie prowadzi tak aktywnej kampanii wyborczej, której świadkami jesteśmy w Warszawie.

- Ludzie mają prawo głosować na tą samą osobę wiele razy. Ale kiedy brakuje kontrkandydatów, to uważam, że wprowadzenie kadencyjności odblokuje szanse i da ludziom możliwość rywalizacji o urząd – mówi Przemysław Radwan-Rohrenschef z fundacji Szkoła Liderów.

Serock, Izabelin i Józefów – to gminy, w których jeden wójt pełnił soją funkcję przez kilka dekad pod rząd. Jak pisała Gazeta Wyborcza, w Lesznowoli od 1998 roku urzędem gminy kieruje Maria Jolanta Batycka-Wąsik, która w poprzednich wyborach pokonała konkurenta w pierwszej turze zdobywając 75 proc. głosów. Drugiej tury nie było, bo nie była już potrzebna.

- To jest ten problem, że w niektórych miejscowościach nie ma drugiej tury. Bo jest mocne poczucie lokalne, że może ten drugi kandydat byłby lepszy, ale ten już wiemy, jaki jest – dodaje Przemysław Radwan-Rohrenschef.

Według naszego rozmówcy, rozwój każdej miejscowości polega na rozsądnych zmianach i świeżych pomysłach, które czasami mogą wnieść wyłącznie nowe osoby walczące o fotel wójta czy burmistrza.

- Mamy przykłady gmin, takie jak Grodzisk Mazowiecki czy Mszczonów, gdzie są pewni kandydaci, a pozostali prawdopodobnie nie wygrają. Ale też ważne jest to, że ci pozostali przynajmniej mają szansę zaistnieć i zbudować poparcie w przyszłości – mówi Przemysław Radwan-Rohrenschef.

Pierwsza tura wyborów samorządowych już 21 października.

am

Podziel się: