65-latka podarowała nerkę własnemu synowi. Robot da Vinci pomógł lekarzom MSWiA w przeszczepie

zdjęcie poglądowe, fot. Canva.com

W Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie miał miejsce wyjątkowy zabieg. 65-letnia pani Teresa podarowała nerkę swojemu 43-letniemu synowi, panu Radosławowi. Operacja przebiegła pomyślnie, m.in. dzięki wsparciu zaawansowanego robota da Vinci. Choć polska transplantologia bije rekordy, przeszczepy od żywych dawców wciąż są rzadkością.

Oboje pacjenci czują się dobrze i pozostają pod opieką lekarzy Poradni Transplontologicznej. Zachęcają także wszystkich do ratowania swoich bliskich. Bo osób cierpiących na choroby nerek w naszym kraju wciąż jest sporo.

Skoro zrobiłam badania i moje narządy się nadawały, oddałam je dziecku. To było takie normalne, żeby pomóc, a ja z jedną nerką przecież mogę żyć – mówiła po operacji Pani Teresa, która oddała nerkę swojemu synowi.

Rekordowy 2025 rok

W Polsce na choroby nerek cierpi nawet 4,5 mln osób. Miniony, 2025 rok, był co prawda rekordowy dla polskiej transplantologii – przeszczepiono łącznie ponad 1200 nerek, ale zaledwie ułamek z nich pochodził od rodzinnych dawców.

W 2025 roku w Polsce wykonano zaledwie 69 takich zabiegów, co stanowi około 5 proc. wszystkich transplantacji nerek. Dla porównania, w krajach Europy Zachodniej czy w USA odsetek ten jest wielokrotnie wyższy.

Wszyscy pacjenci powinni wiedzieć, że mogą uczynić bardzo dużo dobrego dla drugiej osoby, samemu tak naprawdę niewiele ryzykując. Ta operacja jest bezpieczna i wykonywana niezwykle starannie – mówi kierownik Kliniki Urologii PIM MSWiA Michał Małek.

Bliski dawca to najlepszy możliwy wybór

Nerka od żywego dawcy jest najlepszym sposobem w leczeniu niewydolności tego narządu. Przeszczepiona pomyślnie nerka od osoby żywej może działać około 20 lat (dłużej niż od dawcy zmarłego). Roczne przeżycie po transplantacji wynosi w Polsce aż 96 proc i biorca unika lat wyniszczających dializ.

Zabieg pobrania i przeszczepienia nerki był dziewiątą tego typu operacją w PIM MSWiA przeprowadzoną w ciągu ostatnich trzech lat z wykorzystaniem robota chirurgicznego da Vinci.

Każda taka operacja przeszczepienia od żywego dawcy niesie duży ładunek emocjonalny, bo chirurdzy raczej operują osoby chore i powodują, że staje się ona zdrowa. A tu operowaliśmy osobę zdrową i chcieliśmy, aby po przeszczepie nadal była zdrowa pomimo, że będzie ona pozbawiona jednego narządu – mówi nam Marta Matejak-Górska chirurg i transplantolog.

Udostępnij ten artykuł!

Najnowsze podcasty