Wraz z nadejściem cieplejszych dni, na warszawskich ulicach rozpoczyna się sezon remontowy. Zima, mróz i odwilż zostawiły po sobie „kwiatki” w postaci pęknięć i głębokich ubytków. Drogowcy mają już jednak przygotowany budżet, listę ulic do przebudowy i apelują do kierowców o współpracę w namierzaniu nowych dziur.
Przez całą zimę naprawy na warszawskich ulicach były wyłącznie „plasterkiem na ranę”. Używano do tego tzw. masy na zimno, która pozwalała na szybkie, ale jedynie tymczasowe zabezpieczenie niebezpiecznych dziur. Teraz, gdy temperatury na to pozwalają, Zarząd Dróg Miejskich rozpocznie docelowe naprawy i układanie nowych nawierzchni.
Budżet dwukrotnie wyższy niż rok temu
Drogowcy wyliczyli, że w najbliższych miesiącach metamorfozę przejdzie łącznie około 40 km jezdni. Jak wygląda finansowanie tych prac w porównaniu z poprzednim sezonem? Budżet startowy wynosi 100 mln złotych. Jak mówi nam rzecznik ZDM Maciej Dziubiński, drogowcy mają nadzieje na dodatkowe środki w trakcie sezonu, a także oszczędności przy niektórych przetargach.
– Budżet na start sezonu to 100 mln złotych, jednak mamy nadzieję, że w ciągu roku będziemy otrzymywać dodatkowe środki, a także uda się wygenerować oszczędności przy przetargach – mówi Dziubiński.
Gdzie pojawią się frezarki i nowy asfalt?
Naprawa ulic to nie tylko łatanie pojedynczych dziur, ale przede wszystkim planowane od miesięcy, duże modernizacje (tzw. szybkie frezowania). W najbliższym czasie nową nawierzchnię zyskają m.in. ulice Madalińskiego, Szaserów, czy Aleje Jerozolimskie.
Oprócz bieżących napraw miasto rozpocznie również całkowite remonty nawierzchni. Tak będzie między innymi na ulicy Krajewskiego oraz na części ulicy Zajączka. W tych miejscach wymieniona zostanie nie tylko sama nawierzchnia jezdni, ale również przylegające do niej chodniki.
Niektórzy mogą sobie zadawać pytanie, dlaczego niektóre odcinki dróg rozlatują się szybciej niż inne? Odpowiedź leży w fizyce i natężeniu ruchu. Woda z topniejącego śniegu wnika w mikropęknięcia w starym asfalcie.
Kiedy temperatura spada poniżej zera, woda zamarza i zwiększa swoją objętość, rozsadzając nawierzchnię od środka. Gdy na tak osłabiony fragment najedzie ciężki autobus lub ciężarówka, asfalt po prostu się zapada. Im starsza droga i większy ruch, tym proces ten postępuje szybciej.
– Najpoważniejsze uszkodzenia pojawiają się tam, gdzie wcześniej były już spękania, albo prowadzone były prace sieciowe. W takich miejscach asfalt jest bardziej podatny na wykruszanie i pękanie – dodaje Dziubiński.
ZDM liczy na pomoc innych kierowców
Drogowcy podkreślają, że w sprawnym łataniu ulic kluczowa jest pomoc samych mieszkańców. Czas, w jakim ekipy remontowe pojawią się na miejscu, zależy od powagi sytuacji i głębokości ubytku. Jeśli uszkodzenie zagraża bezpieczeństwu kierowców, drogowcy w ciągu 24 godzin.
– Zgłoszenia mieszkańców są kluczowe. Najlepiej korzystać z systemu 19 115, telefonicznie lub przez aplikację. Dzięki temu nasze ekipy mogą reagować tam, gdzie jest to najbardziej konieczne – podkreśla Dziubiński.





