Dziś kalorie się nie liczą. Tłusty Czwartek to dzień, w którym statystyczny Polak zjada od 2 do 3 pączków. W skali kraju daje to zawrotną liczbę nawet 100 milionów. Co króluje w cukierniach, ile kalorii ma faworek i co zrobić, by jutro nie obudzić się z wyrzutami sumienia?
Dla cukierników to najbardziej dochodowy, ale i najcięższy dzień w roku. Sprzedaż w tym dniu potrafi być kilkunastokrotnie wyższa niż w zwykły czwartek. Nasza reporterka Angelika Buza odwiedziła jedną z warszawskich pracowni, by sprawdzić, jak powstają pączusie. Wszyscy cukiernicy zgodnie przyznają, że pracy w przeddzień i w sam Tłusty Czwartek jest naprawdę sporo:
– Pracy jest dwadzieścia razy więcej, musimy zamówić trzy, cztery razy więcej towaru – mówią cukiernicy.
Niektórzy cukiernicy przygotowują się do Tłustego Czwartku już….w listopadzie. Jak tłumaczy Michał Woliński, współwłaściciel Pączkarni z Tradycją, pierw trzeba odpowiednio zabezpieczyć ilość zamówień. Na same opakowania trzeba czekać miesiąc lub dłużej, a do tego należy zatrudnić dodatkowe osób do obsługi ponadnormatywnej liczby zamówień.
Króluje Róża i lukier
Choć w witrynach cukierni pojawiają się egzotyki w stylu pączków z mango, słonym karmelem, pistacją czy jadalnym złotem, Polacy w większości pozostają wierni tradycji.
– Najczęściej sprzedaje się klasyczna róża z lukrem. Tradycja wciąż ma silną pozycję, zwłaszcza w małych, rzemieślniczych cukierniach – słyszymy.
W badaniu Opinia24 dla Too Good To Go potwierdza to Anna Podkowińska-Tretyn. Z danych wynika, że dorośli Polacy (18-65 lat) zjadają 88 mln pączków, a większość z nas decyduje się na zakup w lokalnych piekarniach i cukierniach, omijając markety.
Prawie połowa badanych zadeklarowała, że na pączki wydaje około 3 do 5 złotych. Tylko 2 proc. z nas wybiera w Tłusty Czwartek faworki lub inne słodkości, 3 proc. z kolei nie zjada niczego słodkiego tego dnia.
– Większość z nas (90 proc.) sięga po tradycyjne pączki, 6 proc. sięga po pączki z dziurką, a 3 proc. sięga po pączki pieczone. Jeśli chodzi o ulubione nadzienia to różane cieszy się największą popularnością, potem są wieloowocowe pączki, a na końcu pączki z czekoladą, adwokatem lub pistacją – wylicza Anna Podkowińska-Tretyn.
Jaki jest idealny pączek?
Bartek Boratyn, doświadczony cukiernik, zdradza sekretne wskazówki, jaki powinien być idealny, słodki pączuś – powinien być pieczony w temperaturze ok. 175 stopni Celsjusza, ciasto musi być puszyste, ale jeśli ktoś chce być bardziej „fit”, powinien zrezygnować ze smażenia na rzecz pieczenia.
A co z inną popularną słodkością w tym wyjątkowym dniu? Na drugim miejscu podium Tłustego Czwartku stoją faworki (chrust). Tylko 2 proc. z nas wybiera je jako główny przysmak, ale mają one swoje wierne grono fanów. Choć wydają się lekkie jak piórko, w 100 gramach mogą dostarczyć ponad 500 kcal – to więcej niż pączek (ok. 250-400 kcal). Dlaczego? Bo są bardziej tłuste.
Sekretem idealnego faworka jest spirytus. Jego dodatek do ciasta sprawia, że chrust nie pije tłuszczu i jest idealnie kruchy.
– Ciasto na faworki po wyrobieniu należy bardzo długo ubijać wałkiem. Po ok. 10-15 minutach pojawią się na nim pęcherzyki powietrza. Później bardzo cienko wałkujemy, bo ciasto stanie się bardzo chrupkie – mówi Boratyn.
Nie marnujmy jedzenia w Tłusty Czwartek
Kupujemy oczami, a potem zostajemy z górą jedzenia. Producenci i klienci często przeszarżują z ilością. Co zrobić, gdy pączki zostaną nam na piątek? Można je na przykład zamrozić.
– Możemy rozważyć zamrożenie pączków, możemy zastanowić się jak je odświeżyć. Pączki zarówno dzień jak i dwa dni po Tłustym Czwartku wciąż mogą być dobrej jakości – przekonuje Anna Podkowińska-Tretyn.





