Włącz radio

Słuchaj nas na 103 FM

Zadzwoń do studia: 222 562 562

Napisz do nas

Włącz radio

Kolorszop

Skatowały psa, jest wyrok. "Do wszystkiego namówiła mnie matka!"

Dodano: 2019-05-16 15:45:30
fot. Animal Rescue Polska
fot. Animal Rescue Polska

Zapadł wyrok w głośnej sprawie z sierpnia zeszłego roku. Chodzi o dwie kobiety, które próbowały utopić szczeniaka w jeziorze w Moczydłowie.

15 sierpnia 2018 roku. Jezioro w Moczydłowie koło Góry Kalwarii. Przypadkowa osoba dostrzega dwie kobiety kopiące i skaczące po jakimś przedmiocie. Rusza więc w ich stronę, ale te w popłochu wsiadają do auta i uciekają. Świadek zdarzenia w owym worku znajduje zakrwawionego i opuchniętego szczeniaka. Powiadamia odpowiednie służby oraz Fundację Animal Rescue. Niecały rok później obie kobiety stają przed sądem oskarżone o usiłowanie uśmiercenia zwierzęcia.

Konflikt w rodzinie

„Byłam pod presją. Do wszystkiego namówiła mnie matka” – tak dziś na sali sądowej swoje zachowanie tłumaczyła jedna z oskarżonych - Inga H. Pies miał przeszkadzać jej matce w codziennej opiece nad schorowaną matką. „Moja mama była bardzo chora, większość czasu leżała tylko w łóżku, a pies ciągle na nią skakał” – tak swoją frustrację tłumaczyła Janina H., druga z oskarżonych. Namówiła więc córkę, by „pozbyła się” zwierzęcia. Córka chciała załatwić to w inny sposób, oddać szczeniaka, ale matka się nie zgodziła. Pies został więc skatowany.

Służby, które dostały zgłoszenie powiadomiły animalsów. Ci z kolei zorganizowali prowokację.

- Daliśmy ogłoszenie na Facebooku, że znaleźliśmy psa i szukamy jego właściciela. Pies miał co prawda czipa, ale chciałyśmy żeby właściciel zgłosił się sam. No i tak było. Obie panie się zgłosiły niedługo potem. Myślę, że one myślały, że ten pies w jakiś sposób się wydostał, uciekł i że jak gdyby nigdy nic, odbiorą psa i unikną kary –  tłumaczy Inga Lechowska, wiceprezes Fundacji Animal Rescue.

„Po wszystkim zdałam sobie sprawę co zrobiłam i chciałam odzyskać tego psa” – mówiła dziś Janina H.

Takie argumenty nie przemawiały jednak ani do prokuratora, ani do oskarżyciela posiłkowego. Przed ogłoszeniem wyroku wnioskowali oni bowiem o pozbawienie wolności w zawieszeniu oraz nawiązkę na rzecz ochrony zwierząt. Inga H. wyraziła skruchę i dobrowolnie poddała się karze. Jej matka również przekonywała sąd, że "bardzo żałuje swojego czynu i dzisiaj by tego nie zrobiła".


Psiak ma się dobrze

Misiek, czyli ofiara całego zdarzenia, znalazł nowy dom, gdzie dochodzi do siebie.

- Psiak się czuje świetnie. Ma nowy dom i cudownych właścicieli, którzy bardzo o niego dbają. Co prawda, długo nie wiedzieliśmy, co się dzieje z jego jedną z nóg, ponieważ powłóczył ją za sobą. Był to jednak wynik opuchlizny, która po jakimś czasie zeszła. Teraz powrócił już do zdrowia i czuje się świetnie – tłumaczą animalsi.

- Kiedy przebywał jeszcze u nas, szelest worków powodował u niego panikę. Na pewno ta trauma jest duża, bo w biurze nie mogliśmy nawet śmieci wynieść przy nim. Uciekał w panice, piszczał, bardzo nerwowo na to reagował – dodaje Lechowska.

Wyrok

Obie kobiety zostały skazane na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Inga H. ma zapłacić tysiąc złotych nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt, a jej matka 3 tys. złotych. Kobiety nie będą mogłyby posiadać zwierząt przez najbliższe trzy lata oraz pokryją koszty postępowania sądowego.

fot. Animal Rescue Polska

az

Podziel się: