Włącz radio

Słuchaj nas na 103 FM

Zadzwoń do studia: 222 562 562

Napisz do nas

Włącz radio

Kolorszop

Plaga karaluchów i prusaków na Ursynowie. Ludzie wyprowadzają się z mieszkań

Dodano: 2020-06-30 16:29:17
fot. Radio Kolor
fot. Radio Kolor

"Wyprowadziliśmy się, bo tu nie da się mieszkać" - mówi jedna z mieszkanek bloku na Ursynowie, opanowanego przez karaluchy i prusaki. 

W budynku przy Dembowskiego 13 karaluchy i prusaki są wszędzie. - Pod słoikiem od cukru je znalazłam. Sąsiadka pod obrazem dwa znalazła, kolejne dwa pod kuwetą. Na wejściu do klatki utłukłam też dwa - mówi jedna z mieszkanek. - Dzisiaj z rana jeden większy, jeden mniejszy. Muszą gdzieś sią lęgnąć - dodaje inny mieszkaniec. 

Z inwazją tych owadów każdy radzi sobie jak tylko może. - Mam wszystkie drzwi i okna taśmą oblepione. One tam się przylepiaja i wtedy jestem w stanie je usunąć, bo w domu jest po prostu zatrzęsienie tego paskudztwa - słyszymy od kolejnej lokatorki bloku przy Dembowskiego. Jak dodaje, u niej robaki wchodzą przez wentylację i balkony. 

Mieszkańcy, powołując się na ekipy, które bezskutecznie przeprowadzają dezynsekcję, mówią, że "to nie są tysiące robaków, tylko miliony", na które nic nie działa. 

Zaśmiecone mieszkanie źródłem plagi

Skąd plaga karaluchów i prusaków na tym osiedlu? Wszystko przez dwie uciążliwe lokatorki: 86-latkę i jej 40-letnią córkę. Okazało się, że ta druga znosi do domu sterty śmieci i od tego zaczęła się plaga robactwa. Jak mówi jedna z lokatorek z tej samej klatki schodowej, sprawa była zgłaszana do spółdzielni "Jary" wielokrotnie, ale ta zadziałała dopiero w listopadzie. Od tego czasu było kilka dezynsekcji klatki schodowej. Sprawa trafiła nawet do sanepidu, ale ten w marcu odpowiedział, że teraz zajmuje się epidemia koronawirusa. 

- Gdyby od razu administracja zareagowała i gdyby od razu sanepid zareagował, to tak by się to nie rozeszłoby się to na cały blok i na sąsiednie bloki - słyszymy na miejscu. 

Na początku czerwca 86-latka zmarła w zarobaczonym mieszkaniu, a jej córkę zatrzymała policja. Od tego czasu pieczę nad lokalem przejęła prokuratura, która, jak relacjonują lokatorzy, nie chce zgodzić się na opróżnienie tego mieszkania ze śmieci. Jednak tylko tak uda się wygasić główne źródło prusaków i karaluchów. 

Administracja dostała zgodę jedynie na dezynsekcję, którą pod nadzorem policji została przeprowadzona w zeszłym tygodniu. Okazało się, że po wizycie dwóch pracowników firmy, nikt nie posprzątał martwych owadów z klatki schodowej. 

Przez robaki wyprowadzili się z domu

Działać trzeba szybko, bo sytuacja robi się dramatyczna. Udało nam się dotrzeć do małżeństwa, które przez karaluchy i prusaki wyprowadziło się z mieszkania. - Wyprowadziliśmy się, bo z tego powodu tu się nie da mieszkać. Mamy małe dzieci i to stanowi zagrożenie dla ich zdrowia, dla naszego również - słyszymy. 

Mieszkańcy Dembowskiego 13 zapowiadają, że nie odpuszczą i nie tylko oni, bo problem z robactwem mają też lokatorzy sąsiednich bloków. 

Podziel się:

netgraf.pl