Włącz radio

Słuchaj nas na 103 FM

Zadzwoń do studia: 222 562 562

Napisz do nas

Włącz radio

Kolorszop

Osoba LGBT+ umiera w męczarniach. Mural, który zaszokował warszawiaków

Dodano: 2020-10-15 08:00:00
fot. Radio Kolor
fot. Radio Kolor

Szokujący mural powstał na terenie prywatnym i jest wyrazem wolności sztuki. Zobaczyć go mogą nieliczni, ale pomimo tego wzbudził on już wiele kontrowersji.                                                      

Przy ulicy Wilczej 30 pojawił się ostatnio bardzo wymowny mural. Przedstawiciel władz kościoła i policjant piłują powieszone na szubienicy ciało osoby LGBT+. Mural powstał w podwórzu squatu Syrena i nie jest widoczny dla wszystkich przechodniów. Budynek należy do osoby prywatnej, dlatego też miasto nie mogło wydać żadnej decyzji w sprawie jego powstania. - Właścicielem jest osoba prywatna, dlatego jako miasto nie mogliśmy ingerować, ani wydawać żadnych decyzji - wyjaśnia Karolina Gałecka, rzeczniczka stołecznego ratusza.

Może szokować, bo powstał w ukryciu

Mural został stworzony przez Mariusza Warasa, artystę związanego ze sztuką uliczną i powstał w ramach festiwalu Pandemic Art Attak, organizowanego przez kolektyw squatu. Odkąd twórca pochwalił się nowym dziełem w swoich mediach społecznościowych wśród warszawiaków wybuchła żywa dyskusja. Kontrowersyjny obraz powstał w zupełnie legalnym miejscu, dlatego jego przeciwnicy nie mogą w żaden sposób na niego wpłynąć. Aktywiści LGBT+ ubolewają jednak nad tym, że podobne grafiki nie mogą powstawać w bardziej widocznej przestrzeni.

- To bardzo sugestywny mural. Pokazuje on, jaka naprawdę jest obecna rzeczywistość w Polsce. Jest zrobiony oddolnie, nie jest sponsorowany przez żadne władze i moim zdaniem w przestrzeni miejskiej jak najwięcej takich komunikatów powinno powstawać, żeby po prostu dać ludziom do myślenia - komentuje aktywistka LGBT+, Yga Kostrzewa.

Społeczność LGBT+: "Chcemy więcej!"

Wielu osobom mural nie przypadł jednak do gustu i pomimo tego, że jest on niewidoczny dla ludzi spacerujących po ulicy Wilczej to i tak nie zabrakło głosów, wskazujących na natychmiastowe zlikwidowanie grafitti.

- To agresywna promocja, na którą absolutnie się nie zgadzam! - mówi jedna z zapytanych kobiet - Czy prawdą jest, że osoby LGBT rzeczywiście są tak dyskryminowane? Nie sądzę... - stwierdza inna zapytana kobieta. - To mi się nie podoba i zmazałabym to! - mówi kolejna.

Zbyt drastyczny, za bardzo radykalny czy też idealnie ilustrujący obecną rzeczywistość - mural na pewno nie zniknie ze ścian squatu i tak jak postawiony ostatnio przed Muzeum Narodowym pomnik Jana Pawła II, będzie wzbudzał najróżniejsze emocje.

Podziel się:

netgraf.pl