160 zwierząt wyrwanych z piekła przez zdesperowanych obywateli. Choć schronisko w Sobolewie oficjalnie przestało istnieć w sobotę, sprawa dopiero nabiera rozpędu. Wojewoda Mazowiecki żąda wyjaśnień od inspekcji weterynaryjnej, a na światło dzienne wychodzą nowe, zaskakujące fakty.
O zamknięciu schroniska poinformował w zeszłą sobotę premier Donald Tusk i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Widząc bierność służb, ludzie sforsowali ogrodzenie schroniska „Happy Dog” w Sobolewie, by ratować psy żyjące w dramatycznych warunkach. Dziś zwierzęta są bezpieczne, ale pytanie wciąż pozostaje jedno: jak do tego doszło?
Wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski zareagował na doniesienia medialne i społeczne oburzenie. Frankowski oczekuje pilnych wyjaśnień od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Garwolinie. To właśnie ta instytucja sprawowała nadzór nad placówką.
Dlaczego urzędnicy pozwolili na taki dramat, mimo że sygnały o nieprawidłowościach pojawiały się od dawna?
– Złowrogość ludzi, którzy byli tam w środku i bierność policji, która wiedziała co się tam dzieje, stała, ale nie reagowała. Nie znam drugiej takiej interwencji, gdzie ludzie spontanicznie by ratowali zwierzęta z „pseudoschroniska” – mówił Radiu Kolor Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.
Mobilizacja fundacji i ludzi o wielkim sercu
Czy dramat w Sobolewie to niechlubny wyjątek? Niestety, obrońcy praw zwierząt twierdzą inaczej. Na mapie Mazowsza wciąż znajdują się inne miejsca, co do których istnieją uzasadnione podejrzenia o znęcanie się nad zwierzętami.
Aktywiści zapowiadają pełną mobilizację. Sytuacja ze schroniskiem w Sobolewie pokazała, że środowisko prozwierzęce potrafi się zjednoczyć i działać skutecznie, nawet gdy system zawodzi.
Wolontariusze podkreślają, że walka o te zwierzęta trwa nadal. Leczenie ran fizycznych to jedno, ale socjalizacja i przywrócenie zaufania do człowieka może zająć tygodnie, a nawet miesiące.
– Między organizacjami rozdzielono większość psów. Psy także brały osoby prywatne, również inne organizacje pomagają, umieszczając te psy na terenach domów tymczasowych. To szybka i duża interwencja i bardzo trudna również logistycznie. Trzeba było zabezpieczyć te psy, zrobić oględziny, rozwieść je – słyszymy od Bielawskiego.
Byli wolontariusze nie gryzą się w język
Na profilu na Facebooku, który prowadzony jest przez byłych wolontariuszy schroniska „Happy Dog” pojawił się obszerny wpis dot. rzekomo nieprawdziwej historii opisanej w jednym z prestiżowych magazynów weterynaryjnych na temat pracy schroniska. W tekście pojawiają się również informacje, jakoby przeciwko Marianowi.D, właścicielowi schroniska, toczy się postępowanie niewłaściwego traktowania zwierząt, który to fakt pominięto w publikacji.
W prestiżowej prasie weterynaryjnej ukazuje się artykuł współtworzony przez pracownika PIW Garwolin. Schronisko Happy Dog w Nowej Krępie gm. Sobolew zostaje w nim przedstawione jako modelowa placówka. Autorzy chwalą nowoczesne systemy IT (elektroniczny rejestr) oraz wzorowe prowadzenie dokumentacji.
Ten sam organ nadzorczy (PIW Garwolin) wydaje decyzję nr 1/2026 o natychmiastowym zakazie prowadzenia działalności dla tego samego podmiotu (Happy Dog). Powód? Między innymi… brak rzetelnego, elektronicznego rejestru zwierząt.
Dlaczego to zestawienie jest tak bulwersujące? W 24.01.2026 roku schronisko zostaje zamknięte za brak systemów, którymi urzędnicy zachwycali się w publikacjach zaledwie dwa lata wcześniej. Co więcej, przeciwko Marianowi.D właścicielu schroniska toczy się postępowanie niewłaściwego traktowania zwierząt w tym miejscu, co wydaje się całkowicie pominięte w „naukowej” ocenie z 2023 roku, czytamy.




