Dokładnie 15 lat temu z taśmy montażowej FSO zjechał ostatni wyprodukowany pojazd – Chevrolet Aveo. Tym samym, po 60 latach działalności, definitywnie zakończyła się historia produkcji samochodów w stolicy. W ciągu tych lat z żerańskiej fabryki wyjechało ponad 4 mln samochodów.
Zakład działał nieprzerwanie od 1951 do 2011 roku. Przez te sześć dekad z taśm zjechało ponad 4 mln aut, które trafiały nie tylko na krajowe drogi, ale były eksportowane do ponad 100 państw na całym świecie.
Choć ostatnim akcentem w historii fabryki był wspomniany Chevrolet Aveo, to tożsamość żerańskiej fabryki opierała się na zupełnie innych modelach. Przez lata produkowano tu legendarne Warszawy, a w późniejszym okresie Fiaty i Polonezy. W FSO wyprodukowano łącznie prawie 1,5 miliona Fiatów (najwięcej w historii zakładu) i ponad milion Polonezów.
Z taśm żerańskiego zakładu zjeżdżały także modele m.in. Syrena, Fiat 125p, Zastava 1100p, Astra 1 czy samochody spod szyldu Daewoo – Matiz i Lanos
Jak mówi Jerzy Lemański z Narodowego Muzeum Techniki, smutnym momentem w historii zakładu była likwidacja specjalnego toru, po którym liczne rekordy biły modele fiatów, syrenek i samochodów „Osa”.
– Smutnym wydarzeniem była likwidacja toru, którym był takim legendarnym miejscem, przecież tam swoje rekordy biła Syrena na 5000 km, biła Osa i chociażby fiaty z kierownicą po prawej stronie – mówi Lemański.
Dlaczego FSO upadło?
Kluczowym momentem w nowożytnej historii zakładu była umowa z koreańskim koncernem Daewoo. Na początku lat 90. wydawało się, że to prawdziwa żyła złota, a z nowym inwestorem wiązano ogromne nadzieje. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.
Jerzy Lemański z Narodowego Muzeum Techniki nie ma wątpliwości, że na tle innych państw bloku wschodniego, Polska po prostu miała pecha.
– Fabryka FSO miała pecha, bo nikt się nie mógł spodziewać, że tak się potoczy historia. Umowy, które w podobnym czasie podpisały Skoda i Dacia, procentują do dziś, dzięki inwestycjom Volkswagena i Renault – tłumaczy historyk. Globalne bankructwo Daewoo sprawiło, że upadek fabryki na Żeraniu stał się nie do uniknięcia.
Należy zachować pamięć o fabryce
Dziś, 15 lat po zatrzymaniu taśm produkcyjnych, tereny dawnej fabryki zmieniają swoje oblicze, a szanse na przywrócenie tam przemysłu motoryzacyjnego są zerowe. Eksperci apelują jednak, by historia tego miejsca nie została zapomniana.
– Nie możemy dopuścić, by pamięć o Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu zginęła. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma już możliwości wskrzeszenia fabryki. Ale można zrobić coś, by pamięć o tym miejscu przetrwała – podsumowuje Lemański.




