Obecność bezdomnych na stacjach metra, szczególnie zimą, budzi wiele skrajnych emocji wśród pasażerów i mieszkańców. Przedstawiciele metra przekonują, że reagują stanowczo na łamanie regulaminu i brud. Niestety, na niektórych stacjach wciąż zdarzają się nieprzyjemne incydenty.
Dla osób w kryzysie bezdomności stacje metra to często jedyne dostępne, ciepłe i bezpieczne miejsce w ciągu dnia. Rzeczniczka Metra Warszawskiego, Anna Bartoń, przyznaje, że wraz z nadejściem chłodniejszych miesięcy liczba osób szukających schronienia w metrze wyraźnie wzrasta.
– Metro Warszawskie na bieżąco współpracuje z instytucjami zajmującymi się opieką nad osobami w kryzysie bezdomności – mówi Bartoń.
Cienka granica między schronieniem a uciążliwością
Służby metra działają w oparciu o precyzyjne przepisy. Sam fakt przebywania na stacji osoby w kryzysie bezdomności nie jest powodem do interwencji, o ile nie zagraża ona bezpieczeństwu i nie łamie regulaminu.
Sytuacja zmienia się, gdy zachowanie takiej osoby staje się uciążliwe dla innych.
– W przypadku naruszania regulaminu, np. przez leżenie na ławkach czy zajmowanie wielu miejsc, interweniuje Policja albo Straż Miejska, dbając o porządek – tłumaczy Bartoń.
Utrzymanie standardów podróży w takich warunkach kosztuje. W 2024 roku wydano niemal 2 mln złotych na dodatkowy serwis sprzątający oraz naprawy infrastruktury, wynikające z intensywnej eksploatacji.
Metro Kabaty azylem dla bezdomnych?
Szczególny problem od wielu lat zgłaszają mieszkańcy podróżujący na Kabaty. Pierwsza stacja linii M1 często staje się schronieniem i noclegownią dla osób bezdomnych. Dochodzi tam także do wielu niebezpiecznych incydentów.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, w grudniu 2025 roku jeden z mieszkańców Kabat został zaczepiony przez grupkę bezdomnych koczujących na stacji. Wywiązała się kłótnia, a w pewnym momencie jeden z nich wyciągnął nóż i zaczął grozić pasażerowi.
Mężczyzna zgłosił ten incydent do Straży Metra Warszawskiego, którzy według jego relacji, nie kwapili się do wyprowadzenia grupy bezdomnych z terenu stacji. 15 minut po tej sytuacji strażnicy wezwali policję, ale grupka bezdomnych zdążyła się „ulotnić”.
Bardziej przerażająca sytuacja miała miejsce w nocy z 22 na 23 stycznia bieżącego roku. Dyspozytor kolejki zgłosił napaść na mężczyznę w jednej z wind. Sprawcy agresywnie potraktowali mężczyznę, bijąc go po twarzy, głowie i uderzając wielokrotnie pałką teleskopową. Następnie ukradli mu pięć litrów zupy i piwo. Cała trójka agresorów, jak i osoba pokrzywdzona, to osoby w kryzysie bezdomności.
Podobne sytuacje z osobami w kryzysie bezdomności zdarzały się na innych stacjach, takich jak Centrum, Młociny i Wilanowska.
Widzisz problem? Użyj „żółtego telefonu”
Jeśli jesteś świadkiem sytuacji nietypowej, agresywnej lub po prostu ktoś potrzebuje pomocy medycznej – reaguj. Na każdej stacji znajdują się charakterystyczne żółte telefony alarmowe.
Wciśnięcie przycisku „C” łączy bezpośrednio z dyżurnym Komisariatu Policji Metra Warszawskiego. To najszybsza droga, by wezwać pomoc lub zgłosić naruszenie porządku, nie narażając się na bezpośrednią konfrontację.




