Rada m.st. Warszawy dała zielone światło dla inwestycji w trybie „lex deweloper” na Kabatach. Na terenie po sklepie Tesco wyrośnie osiedle mieszkaniowe z parkingiem podziemnym. Decyzja zapadła mimo głośnego sprzeciwu blisko 2 tys. sąsiadów, którzy obawiają się paraliżu komunikacyjnego. W inwestycji zaplanowana jest jednak budowa parkingu P+R.
Podczas czwartkowej sesji Rady Miasta ważyły się losy jednej z najbardziej atrakcyjnych działek na Ursynowie. Mieszkańcy do ostatniej chwili liczyli, że radni odrzucą projekt. Tak się jednak nie stało. Głosami większości zdecydowano, że na terenie u zbiegu alei Komisji Edukacji Narodowej i ulicy Wąwozowej powstaną kolejne bloki mieszkalne.
Inwestor, korzystając ze specustawy „lex deweloper”, planuje wybudować tam osiedle na 210 mieszkań, przestrzeń usługowo-handlową, parking P+R, który będzie także schronem tymczasowym dla mieszkańców.
Mieszkańcy: „Nie potrzebujemy kolejnej sypialni”
Urzędnicy podkreślają, że duża przestrzeń usługowa „zreinkarnuje” dawne przeznaczenie działki, a miasto zyska potrzebne miejsca w systemie Parkuj i Jedź. Podczas sesji rady miasta Bartosz Rozbiewski, p.o. dyrektora Biura Architektury i Planowania Przestrzennego przekonywał, że inwestycja ta ma „niewątpliwe walory”:
– Chciałoby się, żeby takich inwestycji w mieście powstawało więcej, o tak dużym udziale powierzchni usługowej, która jest reinterpretacją tego, że kiedyś był to obiekt handlowy. Nadal tak będzie, bo udział powierzchni handlowej będzie tam wysoki – przekonywał Rozbiewski.
Te argumenty nie trafiają jednak do mieszkańców Kabat. Przeciwko inwestycji zebrano ponad 1800 podpisów. Lokalsi obawiają się, że nowa zabudowa pogorszy jakość życia w i tak już gęsto zaludnionej części dzielnicy.
– Mieszkańcy Kabat nie potrzebują kolejnych sypialni, ale miksu funkcji, tak jak w zdrowym mieście. Burmistrz zamiast zadbać o interes mieszkańców, zasłania się parkingiem, jako tym co jest największym dobrodziejstwem w tym miejscu. Kultowe miejsca takie jak Multikino, Tesco itp znikają. A to są rzeczy, których chcą mieszkańcy i trudno im się dziwić, bo Kabaty to sypialnia – punktowała radna Marta Szczepańska (Lewica – Miasto Jest Nasze).
Strach o miejsca parkingowe
Największe emocje budzi kwestia samochodów i ich parkowania na terenie Kabat. Choć projekt zakłada budowę parkingu podziemnego, sąsiedzi planowanej inwestycji obawiają się, że będzie on niewystarczający, a przyjezdni i nowi lokatorzy zablokują okoliczne uliczki.
Zdaniem Jarosława Minora, jednego z mieszkańców, wszystkie osiedla sąsiednie mają ten współczynnik 1,2 lub 1,3, a w przypadku takiej inwestycji jak ta planowana, miejsc parkingowych będzie zdecydowanie za mało.
– Na 210 mieszkań jest przewidywane 410 miejsc parkingowych, co oznacza współczynnik 0,86. Wszystkie sąsiednie osiedla mają współczynnik 1,2 lub 1,3. Na 3,2 tys. m2 powierzchni usługowej przewidziane jest 20 miejsc parkingowych, gdzie wszędzie na 1 tys. m2 takiej powierzchni powinno być minimum 25 miejsc parkingowych – tłumaczy Jarosław Minor.
Miało być zielono, będzie „betonowy tor przeszkód”
Wcześniej mieszkańcy protestowali już przeciwko realizacji tej inwestycji w takiej skali. Ci obawiają się ponadto o funkcjonalność nowej przestrzeni, w której oprócz parkingu podziemnego, obligatoryjnie będzie musiał znaleźć się schron tymczasowy.
– Jeżeli w ogóle tam jakaś zieleń wyrośnie na 20 centymetrowej trawie, będą wyrzutnie, filtry, a my będziemy się przeciskać się między kominami. Wyjściem z podziemia, które musi być tam zorganizowane jako wyjście ze schronu, innymi słowy stanie się torem przeszkód, a nie nowej jakości przestrzenią zieloną – dodaje Minor.
Decyzja radnych otwiera inwestorowi drogę do rozpoczęcia budowy.


Źródło: Echo Investments




