Polska zajmuje 5. miejsce od końca w ogólnoeuropejskim rankingu dostępu do antykoncepcji – wynika z „Atlasu Antykoncepcji 2026”. Wyprzedzają nas niemal wszyscy, a w niechlubnym ogonie zestawienia towarzyszą nam jedynie Słowacja, Węgry, Turcja i Rosja. Jakie są główne przyczyny tak fatalnego wyniku i dlaczego wciąż dzieli nas przepaść od europejskich liderów?
Antykoncepcja to nie tylko sposób na zapobieganie niechcianej ciąży, ale również element podstawowej opieki zdrowotnej i planowania rodziny. Niestety, w Polsce dostęp do niej wciąż jest problematyczny. Rocznie na Starym Kontynencie dochodzi do około 5,9 mln niezamierzonych ciąż, z czego aż 3,3 mln przypada na Europę Wschodnią.
Dlaczego Polska wypada tak słabo? Brak edukacji i przepisów
Na naszą niską pozycję w rankingu składa się kilka kluczowych czynników, z którymi Polacy borykają się od lat. Wśród nich wymienia się chociażby recepty – Polska i Węgry to obecnie jedyne dwa kraje w całej Europie, które wciąż wymagają recepty na tzw. „tabletkę po”.
Dla wielu osób, zwłaszcza młodych, koszty regularnego zakupu środków antykoncepcyjnych są zbyt wysokie. Fundamentalnym problemem pozostaje też brak rzetelnej, systemowej wiedzy przekazywanej w odpowiednim momencie lub wieku.
Antykoncepcja to nie tylko kwestia niechcianej ciąży i zabezpieczeniem przed nią. Chroni ona także przed chorobami, bolesnym miesiączkowaniem lub sprawdza się w menopauzie.
– Bolesne miesiączkowanie, endometrioza, menopauza, te metody antykoncepcyjne mają szerokie spektrum działania tak jak np. w przypadku endometriozy – 10 proc. kobiet to dotyczy. Te potrzeby wydają się błache i wciąż o nich mówimy w ten sposób, a powinniśmy to zmienić jako Polska, która jest 20. gospodarką świata – mówi Rafał Zadykowicz, specjalista położnictwa i ginekologii, przewodniczący sekcji psychosomatyki Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.
Kiedy jest właściwy czas, aby rozmawiać o antykoncepcji?
Kiedy dziewczynki są w młodym wieku, gdy zaczynają dojrzewać, czy gdy kobiety osiągną pełnoletniość? Najpierw jesteśmy za młodzi, a potem powinniśmy już to wiedzieć? Według psycholożki Tosi Kopyt, powinniśmy móc o tym rozmawiać zawsze.
– Zawsze, jeżeli tylko chcemy i potrzebujemy to rozmawiajmy. Z nastolatkami przed 15 r.ż. czyli przed tym wiekiem zgody. To powinno być zobowiązanie państwa też, które powinno dostarczać edukację w szkole, ale fajnie jeśli rodzice również dbają o edukację dziecka w tych tematach – mówi Kopyt,
Jej zdanie podziela Martyna Wyrzykowska, wiceprezeska fundacji SEXEDPL, która wprost zaznacza, że to właśnie edukacja musi stać się absolutnym priorytetem, aby sytuacja w Polsce uległa poprawie.
– W Polsce potrzebujemy rzetelnej edukacji nt. antykoncepcji. Raport pokazuje, że dbanie o antykoncepcję, to dbanie to zdrowie kobiet, o ich świadome planowanie życia rodzinnego – mówi Wyrzykowska.
Europa nam odjeżdża. Jak robią to inni?
Różnica między Polską a liderami rankingu jest kolosalna, nie tylko w kwestiach finansowych.
Dla przykładu Francja zapewnia pełną refundację środków antykoncepcyjnych dla wszystkich kobiet do 25. r.ż. Czy w Polsce jest szansa na podobne rozwiązanie? Zapytana o to wicemarszałek Sejmu RP, Monika Wielichowska, przyznała szczerze, że na tak szeroką refundację w budżecie brakuje obecnie pieniędzy.
– Refundacja byłaby najlepszym rozwiązanie, ale w systemie ochrony zdrowia tych pieniędzy wciąż jest za mało, chociaż ten rok zamyka się kwotą 246 mld złotych. Te pieniądze dalej uciekają jak przez durszlak i dalej są niewystarczające. Takie refundacje są zazwyczaj na ostatnim miejscu – podsumowuje Wielichowska.
Ciekawym przykładem dobrych praktyk jest…Azerbejdżan. W przeciwieństwie do wielu państw europejskich, tamtejszy rząd prowadzi dedykowaną, ogólnodostępną stronę internetową z przejrzystymi i rzetelnymi danymi o antykoncepcji, dostępną dla każdego obywatela.





