Czworo obywateli Hiszpanii zatrzymało pociąg warszawskiego metra, by pomalować wagony graffiti. Ich działanie doprowadziło do paraliżu linii M1, a łączne straty wynikające z opóźnień i dewastacji oszacowano na ponad 90 tys. złotych. Decyzją sądu cała grupa trafiła do aresztu na dwa miesiące.
Do incydentu doszło w środę, 11 marca. Jak potwierdziła Anna Bartoń, rzeczniczka warszawskiego metra, na stacji Wawrzyszew doszło do ataku wandali. Grupa składająca się z trzech mężczyzn i 23-letniej kobiety zatrzymała skład, a następnie zamalowała wagony sprayem. W efekcie pociąg został natychmiast wycofany z ruchu i skierowany na Stację Techniczno-Postojową (STP) na Kabatach w celu usunięcia szkód.
Skąd taka kwota?
Największą część strat stanowiło zakłócenie funkcjonowania metra i wstrzymanie ruchu pociągów, co oszacowano na 82 tysiące złotych. Kolejne 5,5 tysiąca złotych pochłonęło awaryjne uruchomienie autobusowej komunikacji zastępczej. Same uszkodzenia dwóch wagonów metra wyceniono natomiast na 4,3 tysiąca złotych.
Areszt i surowe zarzuty
Bielańska policja poinformowała w sobotę, 14 marca, że sąd przychylił się do wniosku żoliborskiej prokuratury i zastosował wobec całej czwórki areszt tymczasowy na okres dwóch miesięcy. Czynności w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz.
Zatrzymani usłyszeli zarzuty dotyczące zakłócenia działania urządzeń transportu publicznego i zniszczenia mienia. Dodatkowo jeden z 23-latków odpowie za posiadanie marihuany, którą funkcjonariusze znaleźli przy nim w momencie ujęcia.
Za paraliż komunikacyjny stolicy i dewastację mienia obywatelom Hiszpanii grozi teraz do 8 lat pozbawienia wolności.




