Przed nami kolejna fala silnych mrozów. Dla większości z nas to zwykła niedogodność, ale dla osób w kryzysie bezdomności, seniorów i osób samotnych może stanowić śmiertelne zagrożenie. Straż miejska apeluje o zgłaszanie sytuacji, gdy ktoś może potrzebować pomocy. Wykręcenie numeru 986 lub 112 nic nie kosztuje, a może ocalić czyjeś życie.
Wychłodzenie organizmu następuje szybko i często prowadzi do nieodwracalnych zmian zdrowotnych, a w skrajnych przypadkach do śmierci. Szczególnie narażone są osoby starsze oraz te przebywające w skrajnych warunkach, bez dachu nad głową.
Jak reagować?
Wiele osób boi się reagować, obawiając się o własne bezpieczeństwo lub nie wiedząc, jak pomóc. Tymczasem najważniejszy jest telefon. Jeśli widzimy osobę, która długo przebywa pod gołym niebem, siedzi w bezruchu na ławce lub leży na ziemi – powinniśmy powiadomić służby, dzwoniąc na numer 986 lub 112.
– Jeśli czujemy się niepewnie lub obawiamy o własne bezpieczeństwo – wykonanie telefonu to już realna pomoc. Dyspozytorzy służb, na podstawie zgłoszenia, zadysponują patrol, który podejmie działania ratunkowe – przekonują służby.
Oczywiście, jeśli czujemy się na siłach i sytuacja jest bezpieczna, możemy udzielić pomocy bezpośredniej, ale nie jest to wymóg konieczny.
Straż Miejska reaguje na każde zgłoszenie. Funkcjonariusze lokalizują osobę potrzebującą pomocy i oceniają jej stan. W zależności od sytuacji, zostaną sprawdzone funkcje życiowe, i udzielona zostanie pomoc medyczna lub przedmedyczna. Jeśli zajdzie taka potrzeba, „pacjent” zostanie przewieziony do noclegowni, ogrzewalni lub izby wytrzeźwień.
System działa, ale mieszkańcy muszą być aktywni
W Warszawie funkcjonuje rozbudowana sieć pomocy: schroniska, ogrzewalnie i jadłodajnie. Strażnicy miejscy regularnie kontrolują pustostany i miejsca, w których mogą przebywać osoby w kryzysie bezdomności. Jednak patrol nie może być wszędzie w tym samym czasie. Dlatego tak ważna jest reakcja przechodniów.
To my, mieszkańcy, jesteśmy pierwszą linią pomocy. Jeden telefon uruchamia system ratunkowy. Nie zakładajmy, że „ktoś inny zadzwoni”.




