Dziś obchodzimy Dzień Kobiet. Z tej okazji warto spojrzeć na branże, które przez lata uchodziły za typowo męskie. W siedzibie Polskich Linii Kolejowych odbyła się specjalna konferencja pod hasłem „Kolej jest kobietą”. Okazuje się, że ciężko pracujących pań na kolei z roku na rok przybywa, a w wielu spółkach stanowią one wręcz większość zatrudnionych.
Praca na kolei to służba, która wymaga ogromnej odpowiedzialności, punktualności i odporności na stres. Coraz częściej te cechy wnoszą do branży kobiety.
Prowadzą wielotonowe składy i przełamują stereotypy
Jeszcze kilka lat temu kobiety prowadzące pociągi w Polsce można było policzyć na palcach dwóch rąk. Dziś, w 2026 roku, liczba maszynistek w naszym kraju zbliża się już do stu.
Z tego wzrostu ogromnie cieszy się Joanna Kencler-Długosz, maszynistka-instruktorka pracująca w PKP Intercity. W przededniu Dnia Kobiet opowiedziała o blaskach i cieniach tej wymagającej profesji.
– Jest to praca stabilna, przyjemna, cieszę się, że podjęłam pracę na kolei. Nigdzie indziej nie chciałabym się znaleźć myślę. Jeśli się rozwijać to tylko na kolei – mówi Kencler-Długosz.
Trudną służbę na kolei można skutecznie godzić z życiem prywatnym – sama jest żoną i mamą, świetnie planując swoje obowiązki domowe i zawodowe.
Podobnego zdania jest Renata Rzeźniczak, konduktorka PKP Intercity, która podczas piątkowej konferencji zapewniała, że praca na kolei z każdym rokiem staje się dla pań coraz bardziej atrakcyjną ścieżką kariery.
– Praca stabilna dla kobiet młodych również, ponieważ one w przyszłości będą chciały mieć dzieci, a po okresie ciąży PKP zapewnia, że mogą one wrócić bez problemu do pracy – mówi Rzeźniczak.



fot. Marcin Kargol/Radio Kolor
Kobiety w PKP Intercity w liczbach
Aby uświadomić sobie skalę zmian, warto spojrzeć na statystyki dotyczące narodowego przewoźnika. Ogólna liczba maszynistów w PKP Intercity to ok. 1,5 tys. z czego maszynistek jest już blisko 100, natomiast kolejne kilkadziesiąt jest w trakcie szkoleń.




