Schudnę 10 kilogramów, rzucę palenie, przeczytam 50 książek i będę chodzić do teatru raz w miesiącu. Brzmi znajomo? Lista noworocznych postanowień często nie ma końca, a zapał kończy się tak szybko, jak się zaczął. Co zrobić, aby nasze postanowienia noworoczne były do spełnienia? I co planują Warszawiacy w 2026 roku?
Koniec roku to moment, w którym wielu z nas robi rachunek sumienia i patrzy w przyszłość z nadzieją. Hasło „Nowy Rok, nowy ja” od lat towarzyszy wielu z nas. Na potęgę kupujemy karnety na siłownię, a w głowach układamy scenariusze nowego, idealnego życia. Rzeczywistość jednak szybko weryfikuje te plany.
Pułapka wielkich liczb
Dlaczego tak często nam postanowienia noworoczne zostają tylko na papierze? Problem leży w ilości i skali. Narzucamy sobie zbyt wiele restrykcji naraz. Zamiast rewolucji, która wywraca życie do góry nogami (i szybko męczy), lepiej postawić na ewolucję.
Jak więc nie stracić motywacji po tygodniu? Zamiast planować „rok bez słodyczy”, zaplanuj „tydzień bez cukru”, a może nawet tylko jeden dzień. Jeśli cel jest blisko, łatwiej go osiągnąć.
Kluczowe jest, aby umieć się nagradzać w razie sukcesu. Warto też spojrzeć na swoje postanowienia realnie i brać siły na zamiary.
A co planują Warszawiacy?
Nasza reporterka ruszyła w miasto i zapytała mieszkańców czego sobie życzą na nowy rok? Wśród najczęstszych deklaracji pojawiają się klasyki, czyli zrzucenie wagi, częstsze wizyty w teatrach czy kinach oraz więcej czasu dla siebie.
Życzymy Wam, aby rok 2026 był dla Was kolorowy, a Wasze małe kroki prowadziły do wielkich zmian. Powodzenia i wytrwałości!





