Choć 22 marca świętujemy znaczenie wody dla życia, eksperci ostrzegają: bez niej polskie gniazdka mogą stać się puste. Polska dysponuje jednymi z najniższych zasobów wody w Europie, co w dobie zmian klimatu staje się bezpośrednim zagrożeniem dla funkcjonowania elektrowni węglowych, gazowych i planowanych jednostek jądrowych.
W 1993 roku ONZ ustanowiło Światowy Dzień Wody – święto obchodzone 22 marca, które zwraca uwagę na fundamentalne znaczenie tego zasobu w życiu społecznym, gospodarczym i środowiskowym.
Dlaczego susza „wyłącza” prąd?
Związek między poziomem rzeki a działaniem domowych sprzętów jest bezpośredni. Większość polskich elektrowni to jednostki cieplne, które działają dzięki parze wodnej napędzającej turbiny. Aby system działał, tę gorącą parę trzeba schłodzić, do czego elektrownie wykorzystują ogromne ilości zimnej wody pobieranej z rzek i jezior.
W czasie upałów i suszy pojawiają się dwa krytyczne problemy:
- Niski stan wody: Kiedy rzeki wysychają, elektrownie nie mają skąd czerpać chłodziwa. Bez niego bloki energetyczne muszą zostać wyłączone, by uniknąć awarii spowodowanej przegrzaniem.
- Zbyt ciepła rzeka: Prawo zabrania wlewania gorącej wody z powrotem do rzeki, jeśli jej temperatura przekroczyłaby normy bezpieczne dla ekosystemu. Jeśli woda w rzece jest już nagrzana przez słońce, elektrownia traci możliwość chłodzenia i musi drastycznie ograniczyć produkcję energii.
Energetyka na „suchym lądzie”
Polska jest krajem ubogim w wodę. W okresach suszy zasoby spadają poniżej 40 mld m³. To poziom wielokrotnie niższy niż w innych krajach UE, a mimo to polski system energetyczny pozostaje od wody niemal całkowicie uzależniony.
„Wystarczy okres suszy i niski stan rzek, aby pojawiło się ryzyko ograniczenia pracy elektrowni. Im bardziej zależne od wody będą jednostki uzupełniające OZE, tym bardziej narażone będą na przestoje w najgorętsze dni roku” – ostrzega Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji Mission Possible.
Elektrownie cieplne potrzebują jej gigantycznych ilości do chłodzenia. W 2024 roku sektor ten pobrał 4,76 mld m³ wody, co stanowiło 88% całkowitego zużycia w polskim przemyśle.
Alternatywne rozwiązania
Tradycyjne elektrownie cieplne stają się w dobie zmian klimatycznych modelem wysokiego ryzyka. Każda tona spalonego węgla to realne obciążenie dla i tak skromnych zasobów wodnych kraju.
„Każde ograniczenie spalania węgla zmniejsza zużycie wody i sprawia, że system energetyczny lepiej radzi sobie w czasie suszy” – dodaje Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji Mission Possible.
Zdaniem Fundacji Mission Possible oraz Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, kluczem do bezpieczeństwa kraju jest natychmiastowa integracja polityki energetycznej z wodną. Technologie takie jak farmy wiatrowe i fotowoltaika nie wymagają milionów litrów wody do chłodzenia układów. To sprawia, że wiatr i słońce są „odporne na suszę” – dostarczają energię bez żadnych zakłóceń nawet wtedy, gdy tradycyjne elektrownie muszą ograniczać produkcję.
Współcześnie wodę traktuje się jako najważniejszy surowiec strategiczny, niezbędny nie tylko do przetrwania, ale też do produkcji energii, funkcjonowania przemysłu i rolnictwa. Coraz częściej określana mianem „niebieskiego złota”, woda ze względu na rosnący deficyt staje się zasobem o kluczowym znaczeniu gospodarczym i geopolitycznym.



