Toksyczny „like”. Czy odcięcie młodzieży od mediów społecznościowych to jedyny ratunek?

fot. Shutterstock

Najnowszy raport WUM i warszawskiego ratusza obnażył brutalną prawdę. Stan psychiczny młodych warszawiaków jest krytyczny, a liczba diagnoz lękowych i depresyjnych rośnie w zastraszającym tempie.

Młodzież i młodzi dorośli to obecnie grupy najbardziej narażone na gwałtowny wzrost zaburzeń nastroju oraz stanów lękowych. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten niepokojący trend.

Istotne jest rozróżnienie źródeł problemów w zależności od wieku. W przypadku młodych dorosłych stresorem jest często wchodzenie na rynek pracy i związana z tym presja, to u dzieci i nastolatków przyczyn można szukać w ich cyfrowym otoczeniu.

Głównym oskarżonym są media społecznościowe, które narzucają sztuczne wzorce i niszczą samoocenę.

Skalę zagrożenia brutalnie punktuje Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej:

„Wyobraźmy sobie 10-, 11- czy 12-latka, który codziennie skroluje TikToka lub Instagrama, a algorytmy tych platform, projektowane pod maksymalizację zysków, podsuwają treści bez realnych filtrów. Zarówno hejt, cyberprzemoc, materiały promujące zaburzenia odżywiania, autodestrukcję, treści seksualne, jak i dezinformację”.

Materiały promujące zaburzenia odżywiania uderzają w najbardziej czuły punkt dorastania, jakim jest akceptacja samego siebie. Kiedy młody człowiek na okrągło ogląda wyreżyserowane, „idealne” życie innych, zaczyna czuć, że z nim samym jest coś nie tak. To prosta droga do zaburzeń depresyjnych, wynikających z poczucia bycia „gorszym”, oraz zaburzeń lękowych, napędzanych strachem przed oceną i wykluczeniem, znanym jako FOMO.

Według Mrozka brak skutecznej cenzury sprawia, iż dziesięciolatki mogą bez żadnych przeszkód natknąć się na skrajnie drastyczne materiały.

„Chociażby zabójstwo Charliego Kirka, również to na Uniwersytecie Warszawskim z ubiegłego roku, czy obecne strzelaniny w USA. Dzieci w wieku 10 lat mogły i nadal mogą bez trudu natknąć się na takie materiały bez jakiejkolwiek cenzury”. – ostrzega Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej

Statystyki NASK potwierdzają te obawy. Na jednego nastolatka przypada średnio 6 kont w mediach społecznościowych, a w sieci spędzają oni średnio 3 godziny i 23 minuty dziennie.

Stolica nie pozostaje obojętna

W odpowiedzi na drastyczne pogorszenie się kondycji psychicznej młodzieży, stolica stale rozwija swoją ofertę pomocową.

„Warszawa ma chyba najlepiej rozwinięty w kraju system psychiatrii dziecięcej w tej chwili, zważywszy na ilość placówek, które nam się udało otworzyć. Cały czas ta potrzeba rośnie, bo rosną też te problemy. Mam nadzieję, że uda się je zatrzymać”. – mówił Jarosław Jóźwiak, przewodniczący Komisji Zdrowia Rady Warszawy

Mimo to skala problemów rośnie błyskawicznie, co wymusza poszukiwanie rozwiązań systemowych. Jóźwiak deklaruje się jako głęboki zwolennik ograniczenia dostępu dzieci do telefonów i social mediów

„Jestem głębokim zwolennikiem pewnego ograniczenia dostępu dzieciom do telefonów i do mediów społecznościowych, no bo też jak wskazują badania, te media społecznościowe są jednym z istotnych czynników związanych właśnie z generowaniem tych problemów zdrowia psychicznego”. – mówił Jarosław Jóźwiak, przewodniczący Komisji Zdrowia Rady Warszawy

Wsparcie dla tych radykalnych zmian płynie z samego szczytu władz miasta. Wiceprezydent m.st. Warszawy Renata Kaznowska również popiera te restrykcje.

Inicjatywa jestem projektem ministry Barbary Nowackiej. Jak podkreśla Akcja Uczniowska, zakaz musi być jednak czymś więcej niż hasłem populistycznym oraz musi iść w parze z rzetelną edukacją.

Szczegółowe założenia mają zostać opublikowane na przełomie lutego i marca.

Udostępnij ten artykuł!

Najnowsze podcasty

Nowa aplikacja mobilna RadiaKolor