Na trasie Kazuń–Leszno, niesławnej „Kampinoskiej Gilotynie”, ruszył odcinkowy pomiar prędkości. Żółte kamery mają ocalić życie nie tylko ludzi, ale przede wszystkim setek dzikich zwierząt, które giną tu każdego roku.
Trasa przecinająca Kampinoski Park Narodowy z północy na południe zyskała ponury przydomek „kampinoskiej gilotyny”. Rozpędzone auta nie dawały szans łosiom, sarnom czy dzikom wchodzącym na jezdnię. Teraz ma się to zmienić.
13 kilometrów pod nadzorem
Kamery zostały zainstalowane, a system już działa. Bramki pomiarowe zamontowano w rejonie miejscowości Cybulice oraz Leszno.
Nadzorem został objęty blisko 13 kilometrowy odcinek drogi między lasem, na którym obowiązuje ograniczenie do 60 km/h. Zasada jest prosta: system mierzy czas wjazdu i wyjazdu. Jeśli średnia prędkość będzie wyższa niż dozwolona – kierowca automatycznie otrzyma mandat od CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym).
Wprowadzenie kontroli to efekt wielu lat apeli, petycji i analiz (m.in. akcji „ZaPuszczeni”). Dlaczego walka toczyła się akurat o prędkość? Doświadczenia z innych regionów Polski pokazują, że odcinkowy pomiar prędkości to po prostu najskuteczniejsze rozwiązanie na pędzących kierowców.
Wolniejsza jazda (przestrzeganie „sześćdziesiątki”) drastycznie skraca drogę hamowania. To daje kierowcy dodatkowe sekundy na reakcję, gdy zza drzew wyłoni się choćby potężny łoś. Choć system nie rozwiąże wszystkich problemów tej trasy, jest obecnie najszybszym sposobem na ograniczenie rzezi zwierząt.
To mieszkańcy zadecydowali
Inwestycja ta powstała dzięki głosom samych mieszkańców. Projekt zrealizowano w ramach Budżetu Obywatelskiego Mazowsza, a jego koszt wyniósł 1,15 mln złotych.
Do połowy 2026 roku na polskich drogach ma przybyć aż 128 nowych urządzeń nadzorujących ruch, w tym 43 odcinkowe pomiary prędkości.




