Prokuratura postawiła zarzuty obojgu kierowcom, którzy uczestniczyli we wczorajszym tragicznym wypadku na Pradze-Południe. Zarzuty dotyczą spowodowania wypadku, którego następstwem jest śmierć osoby lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Do dramatu doszło w poniedziałek (19 stycznia) po południu przy Placu Szembeka. Zderzenie dwóch aut zakończyło się dachowaniem jednego z nich, w wyniku czego uderzył on w grupę pieszych. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga po zatrzymaniu obu kierowców, przedstawiła zarzuty.
Co grozi sprawcom wypadku?
Zarówno kierująca fordem, jak i kierowca toyoty usłyszeli zarzuty z art. 177 § 1 i 2 Kodeksu karnego. Oznacza to, że oboje są podejrzani o spowodowanie wypadku, którego następstwem jest śmierć osoby lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Za ten czyn grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
Śledczy, wspierani przez biegłych z zakresu ruchu drogowego, odtwarzają przebieg zdarzenia. Według wstępnych ustaleń kierująca fordem wykonywała manewr skrętu w lewo z ul. Zamienieckiej i nie ustąpiła pierwszeństwa.
Doszło do zderzenia z jadącą ul. Grochowską toyotą. Siła uderzenia wytrąciła toyotę z toru jazdy – auto wpadło na chodnik, taranując osoby stojące przy przejściu dla pieszych.
W wyniku wypadku poszkodowane zostały cztery osoby, w tym jedna z nich (kilkuletni chłopiec) zginęła.
Oboje kierujący byli trzeźwi. Zostali zatrzymani na 48 godzin. Teraz prokuratura zdecyduje, czy wystąpić do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie.




