Wchodzenie na zamarznięte zbiorniki wodne to ogromne ryzyko – ostrzegają ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Legionowie. Mimo mrozów i grubej warstwy lodu przy brzegach, na tafli Jeziora Zegrzyńskiego codziennie pojawiają się tłumy spacerowiczów, dorośli z dziećmi, a nawet quady i motocykle crossowe.
Przy brzegach Jeziora Zegrzyńskiego warstwa lodu ma miejscami nawet około 20 centymetrów. Ratownicy na każdym kroku przestrzegają przed niebezpieczeństwem wejścia na zamarznięte tafle lodu, bowiem ich zdaniem nie istnieje coś takiego jak bezpieczny lód. Tafla może być osłabiona przez prądy wodne, zmienną temperaturę, ujścia rzek czy miejsca o różnej głębokości. W najgłębszym miejscu jezioro ma aż 11 metrów.
Z siedziby WOPR w Zegrzu Południowym ratownicy codziennie obserwują ludzi wchodzących daleko w głąb zamarzniętego akwenu. To jedno z najbardziej niebezpiecznych zachowań zimą.
– Każdy akwen rządzi się swoimi prawami. Mimo tego dorośli często wchodzą na lód razem z dziećmi. To skrajnie nieodpowiedzialne. Nie wchodźmy na przygodny lód. Nigdy nie mamy pewności, czy wytrzyma nasz ciężar – mówi w rozmowie z Radiem Kolor Oliwier Łempicki, ratownik legionowskiego WOPR.
Autor nagrania: Legionowskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe
Co robić, gdy pęknie nam lód pod nogami?
Osoby, które decydują się na wejście na lód, powinny mieć przy sobie sprzęt mogący uratować życie, chociażby gwizdek lub buty z kolcami. Jeśli dojdzie do załamania lodu, najważniejsze jest zachowanie spokoju. W sytuacji, gdy uda się nam samodzielnie wydostać z wody, należy wracać w stronę brzegu tą samą drogą, po której się przyszło.
– Nie należy krzyczeć, bo to nie pomoże, a wręcz przeciwnie będzie nam tylko przeszkadzać i raczej człowiek, pod którym załamał się lód nie będzie w stanie tego zrobić ze względu na różnicę temperatur – mówi ratownik WOPR.
Jednak – jak podkreślają ratownicy – najlepszym rozwiązaniem jest po prostu nie wchodzić na zamarznięte zbiorniki wodne, zwłaszcza z dziećmi.
Autor nagrania: Legionowskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe
Gdy ktoś wpadł do wody, nie ryzykujmy własnego życia
Ratownicy przypominają, jak zachować się, gdy jesteśmy świadkami wypadku na lodzie. Nie należy wchodzić na lód, by ratować drugą osobę. Do pomocy warto wykorzystać to, co mamy pod ręką – długą gałąź, szalik, pasek od spodni czy linkę. Należy przede wszystkim jak najszybciej wezwać służby ratunkowe.
– Nie podawajmy własnej ręki, ponieważ taka osoba będzie w takim szoku, że nie będzie miała za grosz humanitarności. Ona będzie skupiona na przeżyciu, będzie za wszelką cenę chciała wydostać się na powierzchnię, co stwarza ryzyko, że zostaniemy wciągnięci – podkreśla Oliwier Łempicki.
W trakcie ferii zimowych okolice Nieporętu i Zegrza odwiedza dużo osób. Ratownicy z legionowskiego WOPR obserwują dziesiątki spacerowiczów na lodzie i jak przekonują, widać bezmyślność i kompletną nieodpowiedzialność wśród ludzi. Szczególnie mowa o dorosłych, którzy na lód wchodzą z własnymi dziećmi.
– Bardzo często są to zachowania bezmyślne i bezrefleksyjne. Widać bezmyślność osób, szczególnie tych którzy wprowadzają na lód siebie, swoich partnerów a także dzieci. Wtedy nasuwa się pytanie, kogo będziemy ratować najpierw, gdy lód się załamie – głowy rodziny, dzieci, partnerów? Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć – mówi Łempicki.
Odpoczywajmy nad wodą bezpiecznie i nie ryzykujmy życia dla chwili zimowej atrakcji. W sytuacji zagrożenia, lub gdy zobaczymy, że pod kimś załamał się lód, należy niezwłocznie zadzwonić na 112 lub 601 100 100.








