W mediach społecznościowych krążyły ostatnio rankingi sugerujące, że Warszawa znajduje się w światowej czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast, obok takich metropolii jak New Delhi. Władze stolicy zdecydowanie odpierają te zarzuty mówiąc, że takie informacje często są wyjęte z kontekstu albo oparte na chwilowych odczytach, a nie na oficjalnych normach czy rocznych średnich. Przy okazji podkreślają, jak stolica walczy ze smogiem i „kopciuchami”.
W ciągu ostatnich lat stolica przeprowadziła jedną z największych w Polsce likwidacji tzw. kopciuchów. Usunięto już ponad 92 proc. z nich, a w całej Warszawie do wymiany pozostało 1266 urządzeń, z czego ponad 95 proc. znajduje się w zasobach prywatnych.
Według miejskich danych Warszawa spełnia wszystkie obowiązujące normy jakości powietrza, a realne porównania pokazują, że ponad 1800 miast na świecie zmaga się z gorszymi odczytami.
– O ile dobrze pamiętam jesteśmy w takim światowym badaniu gdzieś w okolicach 1870-ego miejsca, jeżeli chodzi o jakość powietrza. To znaczy, że ponad 1800 miast na świecie ma gorszą jakość powietrza od nas. Poczyniliśmy ogromne postępy przez ostatnie 8 lat – mówi Magdalena Młochowska, dyrektorka koordynatorka ds. zielonej Warszawy
Skąd te alarmujące wykresy?
Zimą jakość powietrza bywa chwilowo gorsza. Wynika to jednak nie z powrotu smogu sprzed lat, lecz z naturalnych zjawisk i ograniczeń technicznych, o których przypomina miasto. Inwersja termiczna działa jak „szklany klosz”. W mroźne, bezwietrzne dni zanieczyszczenia nie unoszą się wyżej, tylko pozostają tuż przy ziemi.
Pył i sól z jezdni wzbijane przez samochody dodatkowo pogarszają odczyty, a miasto nie może myć dróg przy minusowych temperaturach, bo powstałoby lodowisko, a to zwiększyłoby ryzyko wypadków. To właśnie wtedy aplikacje pokazują „czerwone” alerty, które w internecie bywają mylnie przedstawiane jako dowód na ogromne zanieczyszczenie w mieście.
– W sezonie zimowym znaczenie mają też chociażby warunki atmosferyczne, imersja, czy też ruch samochodowy, który powoduje zanieczyszczenie, którego nie możemy zimą szybko wyeliminować, bo w przypadku mrozów nie możemy myć ulic – dodaje Młochowska.
W „obwarzanku” jest gorzej. Szczególnie wyróżnia się Otwock
Choć Warszawa niemal uporała się z własnymi kopciuchami, wyzwaniem pozostaje tzw. obwarzanek warszawski – czyli gminy okalające stolicę. To właśnie z nich w mroźne dni napływa część zanieczyszczeń. Problem dodatkowo wydłuża fakt, że zakaz palenia węglem w okolicznych gminach zacznie obowiązywać dopiero w 2028 roku.
Najgorzej w ubiegłych latach w okolicach stolicy, jak przekonuje Artur Badyda, prof. nauk inżynieryjno-technicznych z Politechniki Warszawskiej, wypadało powietrze w Legionowie i Otwocku. W przypadku tego pierwszego sytuacja w ciągu ostatnich lat się poprawiła, ale Otwock wciąż ma problem.
– Legionowo kiedyś było wymieniane w mediach jako „Pekin Mazowsza„. Sytuacja się diametralnie poprawiła jeśli chodzi o jakość powietrza. Druga miejscowość, która jest pod opieką stacji GIOŚ jest Otwock, gdzie sytuacja się nie poprawiła i te odczyny są wciąż wysokie – mówi Badyda.
Jak podkreślają władze miasta, sama Warszawa nie jest w stanie w pełni poprawić jakości powietrza bez zmian w całym regionie. Ratusz apeluje, aby korzystać wyłącznie ze sprawdzonych źródeł, takich jak aplikacja 19115, lub strona powietrze.gios.gov.pl.





