Kolejna edycja kampanii „ZOOstaw, nie porywaj!”. Wiele ptaków trafia do lekarzy niepotrzebnie

fot. Warszawskie ZOO

W ubiegłym roku do Ptasiego Azylu działającego na terenie ZOO trafiło niemal 10 tys. ptaków. Znaczna część z nich to ofiary niepotrzebnej nadopiekuńczości mieszkańców, którzy „ratowali” zdrowe zwierzęta. Aby zapobiec niepotrzebnym interwencjom, ruszyła 4. edycja kampanii „ZOOstaw, nie porywaj!”.

Kampania „ZOOstaw, nie porywaj!”, wspierana m.in. przez Lasy Miejskie, Urząd m.st. Warszawy i Kampinoski Park Narodowy, ma za zadanie uświadomić mieszkańcom, kiedy interwencja jest naprawdę konieczna.

Tylko w 2025 roku utrzymanie Ptasiego Azylu kosztowało miasto trzy miliony złotych. Dodatkowy milion złotych przeznaczono na stworzenie jedynego w Polsce Ptasiego Punktu Przyjęć, potocznie nazywanego „ptakomatem”. Jak słyszymy od urzędników, miasto z przyjemnością przekazuje te pieniądze na funkcjonowanie placówki, bo inicjatywa się sprawdza.

– Ptasi Azyl kosztuje nas ok. trzech milionów rocznie. Z przyjemnością rada m.st. Warszawy przeznacza te pieniądze. Bardzo dziękuje dyrektorowi ZOO za tą inicjatywę, bo ona jest rzeczywiście od niedawna, ale się sprawdza. Przy tej okazji chcę powiedzieć mieszkańcom: zostaw, nie porywaj. Ja wiem, że kierujemy się bardzo często sercem, ale najważniejszy w tych sytuacjach jest rozum, dlatego że niewłaściwe pomaganie zwierzętom później może skończyć się tym, że one do swojego naturalnego środowiska po prostu nie wrócą – podkreśla Renata Niewitecka, przewodnicząca komisji Ochrony Środowiska.

Gdzie jest Ptasi Punkt Przyjęć i jak z niego skorzystać?

Wejście do Ptasiego Punktu Przyjęć znajduje się od strony Mostu Gdańskiego. Należy podejść do posterunku ochrony. Strażnicy weryfikują zawartość pudełka ze znalezionym ptakiem i kierują znalazcę do odpowiedniego miejsca. Ptak trafia do bezpiecznej, wyciszonej przestrzeni, gdzie w spokoju oczekuje na profesjonalną pomoc weterynaryjną.

Obecnie aż połowa wszystkich ptasich pacjentów (w ubiegłym roku azyl przyjął ich łącznie 9289) trafia do ośrodka właśnie przez ten nowy punkt.

Jak działa Ptasi Azyl? O tym opowiedziała naszej reporterce kierowniczka Angelika Gackowska:

Szafa z licznymi metalowymi drzwiczkami, które do złudzenia przypomina paczkomat. Kolejnym krokiem jest umieszczenie naszego pudełka z ptakiem w jednym z wolnych boxów i razem z ptakiem zachęcamy do tego, aby umieścili państwo wypełnioną ankietę, z której potrzebujemy informacje skąd ptak pochodzi, oraz z jakiego powodu do nas trafił, czy byliśmy świadkiem jakiegoś zdarzenia, czy ptak miał podawane jakieś leki. To jest bardzo istotne dla nas, bo ma znaczenie badawcze i przyspiesza/poprawia diagnostykę. Następnie zatrzaskujemy drzwiczki i informujemy obsługę specjalnym przyciskiem przy drzwiach – tłumaczy Gackowska.

Nie zawsze kierujmy się sercem, ale także rozumem

Głównym problemem, z którym mierzą się pracownicy azylu, są niepotrzebne interwencje. Mieszkańcy często źle interpretują zachowanie zwierząt – na przykład biorą młode podloty (które dopiero uczą się latać i spędzają czas na ziemi pod okiem ukrytych w gałęziach rodziców) za porzucone lub ranne.

Jak podkreśla Magdalena Młochowska, dyrektor koordynator ds. Zielonej Warszawy, błędy te mogą być tragiczne w skutkach nie tylko dla ptaków. Świetnym przykładem są sarny – dotknięcie leżącego w trawie młodego może sprawić, że matka porzuci je ze względu na pozostawiony przez człowieka zapach.

Mamy w tej chwili, czy zaraz będziemy mieć do czynienia z pisklętami, młodymi ptakami które uczą się latać i nie potrzebują pomocy. Analogicznie czasem niektórym się wydaje, że mała sarenka została sama zostawiona w lesie. Przeważnie matka jest bardzo blisko i to też nie zawsze musi być interwencja, więc zawsze najpierw spytajmy zanim dotkniemy małego zwierzęcia – mówi Młochowska.

Najlepszą pomocą dla dzikich zwierząt jest pozostawienie ich w naturalnym środowisku, o ile nie są ewidentnie ranne lub nie znajdują się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Jeśli niepokoi nas zachowanie ptaka lub innego dzikiego zwierzęcia, ale nie mamy pewności, czy wymaga ono pomocy nie dotykajmy i nie zabierajmy zwierzęcia, tylko zadzwońmy do Straży Miejskiej na numer 986.

Udostępnij ten artykuł!

Najnowsze podcasty