Prokuratura otrzymała wyniki obserwacji psychiatrycznej Mieszka R., studenta prawa, który siekierą zamordował portierkę w maju 2025 roku na terenie UW. Według opinii biegłych, 22-latek w chwili ataku był całkowicie niepoczytalny i stanowi śmiertelne zagrożenie dla otoczenia.
„Nie był w stanie kierować swoim postępowaniem”
Według opinii biegłych, która wpłynęła do prokuratury, „zdolność rozpoznania znaczenia czynów przez studenta oraz zdolność pokierowania swoim postępowaniem były całkowicie zniesione”. W języku prawniczym oznacza to pełną niepoczytalność.
Co to oznacza w praktyce? Mieszko R. najprawdopodobniej nie odpowie karnie za swoje czyny w tradycyjnym rozumieniu – nie trafi do zwykłego więzienia. Zamiast tego czeka go izolacja w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Biegli ostrzegają, że wypuszczenie 22-latka na wolność byłoby skrajnie niebezpieczne:
– Pozostawanie podejrzanego na wolności z dużym prawdopodobieństwem grozi ponownym popełnieniem przez niego czynu zabronionego o znacznej społecznej szkodliwości – czytamy w komunikacie stołecznej prokuratury.
Co więcej, psychiatrzy wskazali dodatkowe zabezpieczenie. Jeśli w przyszłości lekarze uznaliby, że stan zdrowia Mieszka R. poprawił się na tyle, by mógł opuścić szpital psychiatryczny, powinien on natychmiast trafić do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (KOZZD) w Gostyninie. To miejsce dla sprawców najgroźniejszych przestępstw, którzy wciąż stanowią zagrożenie.
Prokuratura zapowiedziała, że nie będzie podważać opinii biegłych. Obecnie śledczy czekają na ewentualne wnioski stron postępowania. Podejrzany wciąż przebywa na oddziale psychiatrycznym przy areszcie śledczym.
Pełna treść komunikatu Prokuratury dostępna jest tutaj.
Koszmarna śmierć
Do dramatycznych scen doszło na początku maja 2025 roku. 22-letni Mieszko R., student Wydziału Prawa i Administracji UW, uzbrojony w siekierę zaatakował 53-letnią portierkę, która zamykała drzwi do budynku Auditorium Maximum. Kobieta nie miała szans, zginęła na miejscu.
Na ratunek ofierze rzucił się 39-letni pracownik Straży Uniwersyteckiej. On również został brutalnie zaatakowany i w ciężkim stanie trafił do szpitala. Napastnika udało się obezwładnić m.in. dzięki interwencji funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa (SOP). Agent był na miejscu przypadkowo – zabezpieczał wizytę ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, który prowadził wykład w pobliskim budynku.






