Dziś (27 stycznia) kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli zapukają do drzwi stołecznego Ratusza. To początek dużej kontroli dotyczącej funkcjonowania Schroniska na Paluchu. Inspektorzy reagują na liczne skargi, które od miesięcy płynęły m.in. od wolontariuszy skonfliktowanych z dyrekcją placówki.
Atmosfera wokół największego warszawskiego schroniska gęstnieje od dłuższego czasu. Teraz sprawdzianem dla miejskich urzędników i zarządzających „Paluchem” będzie wizyta państwowych kontrolerów.
Informację o działaniach potwierdził rzecznik NIK, Bartłomiej Pograniczny, cytowany przez portal TVN Warszawa.
– Najpierw kontrola obejmie urząd miasta, a w drugiej kolejności, być może tego samego dnia, samo schronisko. Mazowiecka delegatura NIK od grudnia ubiegłego roku analizowała napływające pisma i sygnały o nieprawidłowościach. Wnioski były na tyle niepokojące, że 7 stycznia 2026 roku kierownictwo Izby dało zielone światło na przeprowadzenie pełnej kontroli. – przekazał rzecznik.
O co chodzi w konflikcie na Paluchu?
Podstawą interwencji NIK są skargi, których autorami w dużej mierze są wolontariusze. Konflikt na linii wolontariat – dyrekcja tli się od kilku lat, mimo zmian na stanowiskach kierowniczych.
Wolontariusze mówili o utrudnieniach lub niejasnych zasadach wydawania zwierząt do nowych domów. Skarżono się też na ograniczanie wolontariuszom wstępu do wybranych obszarów schroniska, co miało utrudniać opiekę nad psami i kotami.
Teraz kontrolerzy zweryfikują te doniesienia, analizując dokumentację i przesłuchując pracowników oraz osoby związane ze sprawą. Audyt może potrwać nawet kilka tygodni.
Warto zauważyć, że to niejedyna interwencja NIK w obszarze ochrony zwierząt na Mazowszu w tym tygodniu. Równolegle Izba prowadzi kontrolę w gminie Sobolew. Tamtejsze schronisko zostało w miniony weekend zamknięte decyzją Powiatowego Inspektoratu Weterynarii po dramatycznych doniesieniach o stanie zwierząt i interwencji organizacji prozwierzęcych.





